Ciepło od sąsiada też kosztuje. Jak rozliczamy ogrzewanie w bloku?
Nawet przy zakręconych grzejnikach mieszkanie może być ogrzewane ciepłem przenikającym przez ściany i stropy od sąsiadów. Dlatego wskazania podzielników to tylko jeden z elementów rachunku. Wyjaśniamy, jak dzieli się koszty ogrzewania w bloku i jakie przepisy pomagają robić to sprawiedliwie.
Ciepło nie zatrzymuje się na ścianie mieszkania
Mieszkania w bloku nie są od siebie całkowicie odizolowane. Ciepło przenika przez ściany, podłogi i sufity — z cieplejszych pomieszczeń do chłodniejszych. Mieszkanie może też ogrzewać się dzięki rurom centralnego ogrzewania, które przez nie przebiegają. Dlatego zakręcenie grzejników nie oznacza, że przestajemy korzystać z ciepła. Jeśli w mieszkaniu nadal jest ciepło dzięki ogrzewanym lokalom obok, nad nim lub pod nim, korzystamy z energii dostarczanej do budynku. Za tę energię ktoś musi zapłacić.
Im chłodniejsze jest jedno mieszkanie, tym więcej ciepła może do niego przepływać od sąsiadów. Aby utrzymać u siebie komfortową temperaturę, sąsiedzi mogą więc potrzebować więcej ogrzewania. Ogrzewanie się w ten sposób kosztem innych bywa nazywane „pasożytnictwem cieplnym”. Nie każde niskie wskazanie podzielnika oznacza jednak takie zachowanie. Rozsądne oszczędzanie ciepła jest potrzebne i powinno przynosić mieszkańcom korzyści.
Co pokazuje podzielnik?
Podzielnik zamontowany na grzejniku pomaga ustalić, jaka część kosztów ogrzewania powinna przypadać na dane mieszkanie. Nie jest jednak licznikiem mierzącym całą energię, która ogrzewa lokal. Nie pokazuje ciepła przenikającego od sąsiadów ani oddawanego przez rury instalacji wewnętrznej. Dlatego zerowe wskazanie podzielnika nie oznacza zerowego rachunku. Mieszkańcy dodatkowo uczestniczą w kosztach stałych dostawy ciepła oraz ogrzewania wspólnych części budynku. Zasady ich podziału określa art. 45a ust. 8 Prawa energetycznego.
Minimalny i maksymalny koszt — po co są potrzebne?
Obowiązujące przepisy przewidują zasady, które pomagają dzielić koszty także wtedy, gdy wskazania podzielników w poszczególnych mieszkaniach bardzo się różnią. Opisuje je rozporządzenie Ministra Klimatu i Środowiska z 7 grudnia 2021 r. dotyczące urządzeń pomiarowych i rozliczania kosztów zakupu ciepła. Zgodnie z § 7 ust. 2, wybór metody rozliczeń opartej na podzielnikach wymaga możliwości wyznaczenia minimalnego i maksymalnego kosztu zmiennego ogrzewania na metr kwadratowy, dla każdego sezonu. Chodzi o tę część kosztów, która zależy od zużycia ciepła. Z kolei § 8 ust. 2 wiąże minimalny koszt z energią potrzebną do utrzymania w mieszkaniu temperatur obliczeniowych wskazanych w przepisach budowlanych. To temperatury przyjmowane przy projektowaniu ogrzewania.
Przy rozliczeniu znaczenie ma też położenie mieszkania. Lokal narożny lub na ostatnim piętrze może tracić więcej ciepła niż mieszkanie otoczone innymi ogrzewanymi lokalami. Dlatego § 7 ust. 1 wymaga uwzględnienia współczynników wyrównawczych, czyli korekt związanych z położeniem mieszkania w budynku. Nie ma jednej ustawowej stawki minimalnej, jednakowej dla wszystkich budynków. Przepisy nie wprowadzają też kary za zakręcony grzejnik. Zasady rozliczeń mają pomagać sprawiedliwie dzielić koszty, a jednocześnie zachęcać do oszczędzania.
Te zasady obowiązują już od kilku lat
Rozporządzenie weszło w życie 24 grudnia 2021 r. Jego § 12 dawał zarządcom 12 miesięcy na wymagane dostosowanie regulaminów rozliczeń — czyli do 24 grudnia 2022 r. Nie jest to więc nowe rozwiązanie, które zacznie obowiązywać dopiero w 2027 roku.
Pojawiająca się w mediach data 1 stycznia 2027 r. dotyczy czegoś innego: wymiany wcześniej zamontowanych urządzeń na urządzenia umożliwiające zdalny odczyt. Termin ten wskazuje art. 16 ustawy z 20 kwietnia 2021 r. o zmianie ustawy o efektywności energetycznej oraz niektórych innych ustaw. Nie jest to data rozpoczęcia stosowania minimalnego kosztu ogrzewania.
Kto rozlicza budynek, a kto mieszkanie?
Rozliczenie odbywa się w dwóch etapach. Najpierw LPEC rozlicza ciepło dostarczone do budynku. Podstawą są wskazania urządzeń pomiarowych w węźle cieplnym oraz zamówiona moc cieplna. Na fakturze uwzględnia się m.in:
- ilość zużytego ciepła w gigadżulach (GJ) — czyli energię dostarczoną do budynku;
- zamówioną moc w megawatach (MW) — czyli ustaloną w umowie moc potrzebną do ogrzewania i przygotowania ciepłej wody.
Następnie spółdzielnia lub wspólnota dzieli koszty między mieszkania, zgodnie z regulaminem. Uwzględnia przy tym m.in powierzchnię lokali w metrach kwadratowych oraz wskazania podzielników lub ciepłomierzy, zgodnie z metodą rozliczeń obowiązującą w danym budynku. Wynika to z art. 45a ust. 6, 9 i 10 Prawa energetycznego. Z kolei art. 45a ust. 4 stanowi, że pobierane opłaty mają pokrywać wyłącznie ponoszone koszty zakupu ciepła. Sposób rozliczenia musi być zgodny z przepisami. Rozliczanie ogrzewania mieszkań wyłącznie według ich powierzchni lub kubatury jest dopuszczalne tylko wtedy, gdy zastosowanie ciepłomierzy lub podzielników jest technicznie niewykonalne albo nieopłacalne. Tak stanowi art. 45a ust. 8 pkt 1 lit. a Prawa energetycznego. Sama chęć mieszkańców, aby zdjąć podzielniki i płacić „od metra”, nie wystarcza do zmiany tych zasad.
LPEC wystawia więc rachunek za dostawę ciepła do budynku, a administracja ustala, jaka część kosztów przypada na każde mieszkanie. Dlatego pytania o własne rozliczenie, zastosowane korekty czy minimalny koszt ogrzewania należy kierować do administracji spółdzielni lub wspólnoty.
Oszczędzajmy rozsądnie
Warto kontrolować temperaturę, wietrzyć krótko i intensywnie oraz nie zasłaniać grzejników meblami czy zasłonami. Takie działania pomagają ograniczać zużycie ciepła bez nadmiernego wychładzania mieszkania. W bloku nasze działania wpływają również na sąsiadów. Dobrze przygotowany regulamin powinien uwzględniać te zależności i sprawiać, że rozsądne oszczędzanie nadal się opłaca. Warto więc znać zasady obowiązujące w swoim budynku i wiedzieć, za co płacimy.

